czwartek, 17 sierpnia 2017

Od Ibizy c.d. Magnusa ***

Niebo stopniowo ciemniało, zupełnie słońce znajdowało się po drugiej stronie kuli ziemskiej i dalej nie docierały już jego promienie. Wkroczyliśmy w mrok, oświetlany światłem gwiazd oraz dwóch niezwykle ogromnych księżyców. Było dość jasno, gdyż te dwa wielkie ciała niebieskie oświetlały ziemię swoim srebrzystym światłem. Od czasu do czasu na niebie widać było spadające gwiazdy, lecz większość tego nocnego nieba zakrywały rozłożyste korony drzew rosnących po obu stronach ścieżki, którą podążaliśmy. W końcu naszym oczom ukazała się polana całkowicie porośnięta trawą, na której nie było ani jednego większego kamienia. Kiedy stanęliśmy na samym jej środku i unieśliśmy głowy, mimowolnie westchnęliśmy z zachwytu. Dwa księżyce, jeden nieco mniejszy od drugiego, wywoływały dreszcz podniecenia i sprawiały, że obserwujący czuł się jak bakteria wobec całego tego nieobejmującego myślą wszechświata. Nad naszymi głowami przelatywały świetliste ogony spadających gwiazd. Całe to zjawisko było tak piękne oraz niesamowite, że na chwilę ugięły się pode mną nogi, lecz bardzo lekko, tak, że nie było nawet tego widać. Usiadłam na mokrej trawie nie odrywając oczu od nieboskłonu i obserwując wszystko błyszczącymi oczami. Wokół panowała cisza, nie było słychać ani świerszczy ani ptaków, tylko świst wiatru i szum drzew. Magnus siedział blisko, na wyciągnięcie łapy, a w jego ślepiach odbijało się światło gwiazd.
-Wielkie dzięki, że postanowiłeś mnie tu przyprowadzić.-powiedziałam cicho przyglądając się samcowi. Opuścił łeb wpatrując się we mnie swoimi oczami, przez chwilę milcząc.
-Nie ma sprawy.- odpowiedział w końcu.-Prędzej czy później na pewno byś je odwiedziła.- uśmiechnął się lekko, a ja odpowiedziałam mu tym samym. Uniosłam znów pysk, mrużąc nieco oczy i obserwując lot wyjątkowo jasnej gwiazdy, której długi żywot dobiegł końca. Westchnęłam cicho, zastanawiając się ile lat świeciła na niebie, będąc świadkiem wielu dziwnych, radosnych, smutnych i przerażających sytuacji, które działy się na ziemi.

<Magnus?>

Od Duende CD Nightmare***


Ból stał się na tyle lekki, że niemal o nim zapomniałem. Jednak słysząc pytanie odruchowo zerknąłem na swoją łapę.
- Już jest dobrze, dziękuję.- odparłem cicho.
Suczka uśmiechnęła się tylko.
Po pewnej chwili nagle zrobiło się ciemniej. Rozglądałem się zdziwiony. Co prawda było dość późno, ale powinno być jeszcze jasno. Tymczasem dookoła nagle zapanowała ciemność. Niepewnie powiodłem wzrokiem po drzewach, dopiero po pewnej chwili dostrzegając jezioro. Odbicie w jego tafli sprawiło, że spojrzałem z zaskoczeniem w górę. Wpatrywałem się z wielki Księżyc i tysiące otaczających go gwiazd.
Przeniosłem wzrok na Nightmare.
- Gdzie jesteśmy? - spytałem, a w moim głosie było słychać wyraźny podziw i zdziwienie.


<Nightmare?>

Od Koryna c.d. Diega

Dołączyłem do grupy polującej stojącej przy martwym zwierzęciu i już miałem zatopić w nieżywym jeleniu swoje kły, kiedy moją uwagę przykuła sylwetka obcego psa o czarnym ubarwieniu lekko lśniącym w świetle słońca i obserwującego naszą grupę. Uniosłem głowę i stanąłem bez ruchu, czując jak moja sierść jest bezkarnie czochrana przez wiatr. Postanowiłem zbliżyć się do nieznajomego i zagadać. Zdecydowanie nie jestem jednym z tych, którzy boją się otworzyć do innych pysk. Uśmiechnąłem się do siebie i ruszyłem spokojnym, wolnym krokiem w stronę owczarka niemieckiego, który właśnie był tym obcym psem stojącym przy krzakach i wyraźnie oczekującym mojego przybycia. Kiedy się do niego zbliżyłem, skinąłem mu lekko głową.
-Dzień dobry- powiedziałem uprzejmie zbliżając się jeszcze o parę kroków i po chwili stanąłem jakiś metr przed psem. Obrzucił mnie taksującym spojrzeniem, po czym odpowiedział:
-Witaj.- zapadła cisza, podczas której siadłem na ziemi i jąłem przyglądać się mojemu rozmówcy nie zamierzając nic mówić, ponieważ domyśliłem się, że on za chwilę zada pytanie. Nie pomyliłem się, bo już po chwili spytał:
-Mogę poznać Twoje imię?
Uśmiechnąłem się.
-Jeśli wyświadczę ci tę przyjemność, to czy ty również się tego podejmiesz?- skinął głową uważnie obserwując
-Koryn.
-Diego.- znów cisza, lecz niezbyt długo dane mi było się nią napawać.
-Należysz do jakiejś sfory, prawda?- rzekł pewnym głosem, nie pytając, ale raczej stwierdzając fakt. Kiwnąłem głową na potwierdzenie.
-Tak, do Stada z Ognistych Gór.- wyjaśniłem.-Jak się tego domyśliłeś?
 Wzruszył ramionami.
-Skoro polowałeś w grupie, to znaczy, że należysz do jakiegoś psiego społeczeństwa.
Uniosłem kąciki pyska w lekkim uśmiechu jednocześnie odwracając głowę w stronę nieżywej zwierzyny i dostrzegłem z zadowoleniem, że moi towarzysze polowań zostawili mi jakąś część jelenia, dostatecznie dużą, abym zaspokoił głód, za co byłem im wdzięczny. W końcu, cała nasza zdobycz mogła bez moich protestów wylądować w żołądkach moich towarzyszy. Na szczęście jednak nie byli oni egoistycznymi psami, z którymi trzeba walczyć o najmniejszy kęs jadła. W swoim życiu spotykałem się z wieloma przedstawicielami  moich pobratymców tego rodzaju i szczerze mówiąc nie były to miłe spotkania.
- Czy to nie jest tak, że wy polujecie dla stada?- usłyszałem kolejne pytanie Diega, więc zwróciłem głowę w jego stronę.
-W sumie tak, lecz to nasza druga dzisiejsza zdobycz. Poprzednia była dla członków, a ta dla nas.

<Diego?>

Od Enrique de Rascon y Cornejo- c.d. Nelly de la White Storm

POPRZEDNIE OPOWIADANIE

-Chcesz wiedzieć jak się ono nazywa?- zapytałem, wodząc oczami za różnobarwnymi łunami, które co rusz zmieniały swój kolor, tak, że można było pokusić się o stwierdzenie, że w tej chwili przyglądamy się jednemu z największych i zarazem najpiękniejszych przedstawień, jakie tylko mogła wyczarować dla nas i pozostałych żyjących istot matka natura.
-Jasne, ale i tak wątpię, aby jakakolwiek słowa mogły opisać jego niezwykłość...-stwierdziła rozmarzona. 
-Tym bardziej, że wymyślał ją ktoś, kto nie był obdarzony zbyt dużą wyobraźnią i nazwał je zwyczajnym  mianem Jeziora Zórz Polarnych.
-Faktycznie pospolicie, ale dzięki temu łatwiej je zapamiętać. Sama jednak będę o nim myśleć jako o Jeziorze Tysiąca Przemian.
-Osobiście raczej nie wymyśliłbym niczego lepszego.- przyznałem niechętnie, wyciągając z przytroczonej, jak zwykle, do boku skórzanej torby,  jakąś kartkę oraz ołówek i zapisując na niej pomysł Nelly.
-Widzę, że zawsze jesteś przygotowany.- zaśmiała się lekko, widząc to.
-Owszem.- potwierdziłem.- W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś lub coś nasunie mi pomysł na nową powieść albo powie coś, co będę mógł w niej zawrzeć.
-A czy aktualnie nad czymś pracujesz?
-Jasne, lecz na razie mogę Ci tylko zdradzić, że będzie to opowieść, której akcja rozgrywa się w starożytnym Rzymie.

<Nelly? Przepraszam, że musiałaś tyle czekać.>


Od Magnusa- c.d. Ibizy ***


Po przejściu kilku metrów w całkowitej ciszy zdecydowałem się wreszcie na to, aby się obrócić i spojrzeć na moją towarzyszkę. Szczerze powiedziawszy jej ciągłe milczenie zaczęło mnie lekko dziwić, chociaż trzeba przyznać, że jak do tej pory nie zamieniliśmy ze sobą zbyt dużo słów. Ale i tak więcej niż przez ostatnie kilkanaście minut. Jedno szybkie szybkie spojrzenie na nią wystarczyło mi jednak, aby stwierdzić, że była po prostu zatopiona we własnych myślach. Po wpływem tej obserwacji uśmiechnąłem się tylko lekko do siebie i ruszyłem zdecydowanie dalej, dobrze rozumiejąc, że Ibiza najprawdopodobniej potrzebuje teraz dłuższej chwili, aby trochę powspominać i ułożyć sobie w głowie wszystko, co ją spotkało po dołączeniu do sfory. Sam na całe szczęście miałem już ten etap za sobą, ale wciąż brakowało mi kogoś z kim mógłbym porozmawiać na codzienne tematy i, co może nawet ważniejsze, przez kogo zostałbym zrozumiany. Co prawda prawie zawsze miałem przy sobie Derka, lecz ,niestety, nie był on w stanie do końca zastąpić psiego towarzystwa. 
Z tych rozmyślań wyrwał mnie dopiero widok jednej ze spadających gwiazd, która przeszyła nocne niebo.
-Jesteśmy na miejscu.- oświadczyłem przyciszonym głosem.

<Ibiza? Przepraszam, ze musiałaś tyle czekać.>

środa, 16 sierpnia 2017

Zakup

Kyoshiro korzystając z wczorajszej promocji na Ognistym Jarmarku zabrał z niego:
-Błękit Fal,
-Skrzydła Magii,
-Leczniczą Wodę

Przedmioty te zostały dodane do jego zapasów.

Zakup

Mel korzystając z wczorajszej promocji na Ognistym Jarmarku zabrał z niego:
-Błękit Fal,
-Skrzydła Magii,
-Leczniczą Wodę

Przedmioty te zostały dodane do jego zapasów.

Zakup

Paktor korzystając z wczorajszej promocji na Ognistym Jarmarku, zabrał z niego: Błękit Fal, Skrzydła Magii oraz Zmianę Czasu.

Przedmioty te zostały dodane do jego zapasów.

Zakup

Sprint korzystając z wczorajszej promocji na Ognistym Jarmarku, wziął z niego Smoczy amulet, który trafił do jego zapasów.

Zakup

Weed korzystając z wczorajszej promocji na Ognistym Jarmarku, wziął z niego:
-Czasosfer,
-Eliksir Mogiły,
-Złotą bransoletkę,
-Srebrny naszyjnik,
-Naszyjnik z Szafirami,
-Pana Śmierci,
-Ognio-miecz

Wszystkie te przedmioty umieszczone zostały w jego zapasach.