niedziela, 10 grudnia 2017

Kolejna Kraina sprzymierzona.

Do naszych Krain sprzymierzonych dołącza Stado Kocich Pazurów.

Kolejna kraina sprzymierzona.

Do naszych Krain sprzymierzonych dołącza Creepasty world.

sobota, 25 listopada 2017

Kolejna Kraina sprzymierzona

Do naszych Krain sprzymierzonych dołącza Wataha Diamentowych Piór.

sobota, 18 listopada 2017

Od Alharisa cd. Obduli

Nazajutrz moje myśli wciąż latały wokół złoto-pomarańczowych lasów, ziemi okrytej kołdrą z czerwonych liści, ogromnych łąk ze złocistą trawą i rozszalałym, chłodnym wiatrem, słowem- o świeżym powietrzu. Szczerze, miałem po dziurki w nosie moje posłanie i tę salę, na której muszę leżeć. I choć minęło zaledwie parę dni, ja już chciałem się stąd wyrwać. Nie jestem typem psa, który mógłby leżeć na ziemi cały dzień i tylko oczami mrugać. Moja charcia natura nie dawała mi spokoju. Rozmyślając nad swoim położeniem i cudami jesieni za oknem, podjąłem decyzję o natychmiastowym wyjściu ze szpitala wbrew wszystkim opiniom lekarzy znajdujących się w pracy. Powoli wstałem i delikatnie otrzepałem, tak aby nie nadwyrężyć zranionej łapy, po czym sztywnym krokiem udałem się do drzwi. Kiedy znalazłem się na korytarzu, pierwszy napotkany przeze mnie pies od razy kazał mi wracać. Ale nie wykonałem jego polecenia, tylko ruszyłem dalej mówiąc przez bark "Muszę wyjść i decyzji swojej nie zmienię". Po dość krótkiej drodze, mimo mojego oszałamiającego tępa w końcu znalazłem się przed jaskinią. Wokół roztaczał się las, leniwie szumiący pod wpływem jesiennego wiatru. Zaczerpnąłem głęboko powietrza i oparłem się o zewnętrzną ścianę jaskini, w której mieścił się szpital. Przymknąłem oczy i poczułem jak się odprężam. Tak, zdecydowanie wolę być na dworze, niż w zamkniętym pomieszczeniu.
-Widzę, że nie mogłeś usiedzieć w sali?- rozległ się głos, a ja otworzyłem ślepia i uśmiechnąłem się ledwo dostrzegalnie. W moją stronę podążała Obdulia z małą skurzaną torbą przewieszoną przez bark, z której wystawała szyjka od butelki. Oderwałem grzbiet od skały i czekałem aż suczka podejdzie bliżej. Kiedy wykonała ostatni skok i stanęła przede mną, skłoniłem głowę i rzuciłem:
-Jak widać...- przyjrzała mi się zadziornym wzrokiem i już otworzyła pysk, aby mnie najpewniej zrugać, gdy nagle coś ja tknęło, w wyniku czego zamknęła go.
-Co się stało?- spytałem uważnie jej się przyglądając.
-Nic. Pewnie zrobiłabym tak samo.- uśmiechnąłem się i usiadłem.

<Obdulia? Dzisiaj nieco krócej.>

środa, 15 listopada 2017

Od Obduli- c.d. Alharisa***


Kiedy tylko wróciłam do jaskini,co zajęło mi zdecydowanie więcej czasu niż zwykle z powodu dodatkowego ciężaru ciągniętej antylopy, zaczęłam przygotowywać posiłek dla dwóch osób, mając nadzieję, że Alharis mimo złamanej łapy będzie w stanie dotrzeć aż tutaj. Wyglądał mi bowiem na silnego psa, który potrafi niemal każdy, nawet najtrudniejszy, plan wcielić w życie, jeśli tylko dostatecznie mu na tym zależy. Mogłam jednak źle go ocenić, w końcu znałam go dopiero niecałą godzinę, a to zdecydowanie za mało, aby móc w stu procentach określić jego stan fizyczny. Tak rozmyślając, przystąpiłam na początek do przygotowywania soku. W tym celu wyciągnęłam z jednej z wiszących szafek moździerz, do którego włożyłam zerwane uprzednio winogrona i roztarłam je, po czym wyjęłam jeszcze dwie miseczki i przelałam do nich powstały napój. 
Teraz mogłam już spokojnie zająć się oprawianiem swojego łupu, co też uczyniłam.
Kiedy po około dwóch godzinach wszystko było już gotowe, przygotowałam jeszcze stół, układając na nim dwa duże liście palmowe i kładąc na nich po kawałku mięsa, a obok ustawiając naczynia z nektarem. Nie będąc pewna, czy mój gość w ogóle przyjdzie, nie czekając na niego, zabrałam się do jedzenia. Gdyby przyszedł później, zawsze mogłam w końcu przyszykować jakieś słodycze i mu trochę potowarzyszyć. W przeciwnym wypadku natomiast zamierzałam zanieść mu jutro to wszystko do szpitala, o ile, oczywiście, jeszcze bym go tam zastała, na co zresztą w głębi duszy liczyłam, gdyż chciałam go lepiej poznać, a tak przynajmniej nie musiałabym szukać go po wszelkich zakątkach naszego Odłamu stada, modląc się, aby Asa lub Sprint nie złożyli nam niezapowiedzianej wizyty. W sumie i tak dobrze, że jak na razie nikt więcej do nich nie dołączył...- z tą myślą, sprzątnęłam wszystko z blatu.


<Alharis? Tym razem chyba pobiłam jakiś rekord w czasie odpisywania, za co z góry przepraszam.>

niedziela, 12 listopada 2017

Koniec remontu

Z przyjemnością pragnę ogłosić, że remont na blogu zakończył się, więc wracamy do normalnego funkcjonowania.

piątek, 3 listopada 2017

Kolejna Kraina sprzymierzona

Do naszych Krain sprzymierzonych dołącza blog o nazwie Sektor 12.

Kolejna Kraina sprzymierzona

Do naszych Krain sprzymierzonych dołącza blog o nazwie Netting End.

Kolejna Kraina sprzymierzona

Do naszych Krain sprzymierzonych dołącza blog o nazwie Winter X Games.

wtorek, 31 października 2017

Od Sprinta-"Jesień"

Nadeszła jesień. Moja znienawidzona pora roku. Deszcz, wiatr i zimno... Całymi dniami lał bardzo obfity deszcz i cały świat był skąpany gęstą jak mleko mgłą. Liście przy najmniejszym podmuchu wiatru, tańcząc z wiatrem w końcu, wpadały wprost do jaskini rozrzucając się na wszystkie strony. Raz po raz trzeba było wychodzić z przytuliska aby je wychodzić i sprzątnąć z pod wejścia jaskini. Lecz po chwili łapy strasznie marzły i trzeba było wrócić aby je zagrzać. Jak na moje cienkie futerko były to tortury. Ta pogoda sprawiała, że wszyscy byliśmy senni. Od czasu do czasu tylko jakiś pojedynczy pies przebiegł między drzewami aby zniknąć we mgle. Brak słońca sprawiał, że większość psów zrobiła się marudna i trochę przygnębiona. (Oprócz tych, którzy zawsze tacy są). Wiało straszną nudą i pustką w stadzie. Większość zwierząt szykowała się do zimowego snu a ptaki odlatywały do ciepłych krajów. Oprócz siedzenia w jaskiniach trzeba je jeszcze przygotować na nadejście zimy, w końcu jaskinie i bez tego są ciemne i zimne. Trzeba było również załatwić zapasy wody i pożywienia na zimę. Dopóki co miałem niewielkie zaopatrzenie.  Ale nim się obejrzeliśmy zaczął prószyć śnieg z deszczem...CO ZA STUKNIĘTA POGODA!